Pokolenie silver chce żyć dłużej życiem dobrej jakości. Panel społeczny „Wizjonerzy Zdrowia. Reformatorzy”

Pokolenie silver chce żyć dłużej życiem dobrej jakości. Panel społeczny „Wizjonerzy Zdrowia. Reformatorzy”

Dodano: 
Idźmy śladem okulistów: panel o chorobach pokolenia silver podczas konferencji Wizjonerzy Zdrowia. Reformatory 2024
Idźmy śladem okulistów: panel o chorobach pokolenia silver podczas konferencji Wizjonerzy Zdrowia. Reformatory 2024
Mądrze inwestując w profilaktykę, można uniknąć wielu zachorowań, zapobiec przewlekłemu bólowi, niepełnosprawności, utracie wzroku, zaoszczędzić koszty ponoszone przez NFZ, ZUS, pacjentów i ich rodziny. – Zacznijmy efektywniej zmieniać nasz system ochrony zdrowia – apelowali eksperci w panelu o chorobach społecznych, chorobach pokolenia „silver” i kadrach w medycynie.

Polskie społeczeństwo starzeje się, przybywa osób powyżej 65. roku życia, niestety często z wielochorobowością. Wielu tym chorobom można dziś zapobiec. – Przez lata skupialiśmy się na opiece nad osobami, które już chorują; za mało interesowaliśmy się tym, jak nie dopuścić do zachorowania. Gdybyśmy zaczęli intensywnie działać w tym kierunku 20-30 lat temu, to dziś mielibyśmy zupełnie inne wskaźniki zdrowotne dla osób powyżej 65. roku życia – mówił prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego. Zwracał uwagę, że zbyt słabo zostały wykorzystane takie programy jak Profilaktyka 40 Plus czy elementy profilaktyki zawarte w Krajowej Sieci Kardiologicznej, Krajowej Sieci Onkologicznej. – Mamy wiele wyzwań w związku ze starzejącym się społeczeństwem i wielochorobowością. Brakuje nam kadr medycznych, zbyt dużo jest hospitalizacji, zbyt słabo funkcjonuje system opieki nad pacjentem i koordynacja POZ – AOS. Chciałbym, by któryś z premierów Polski powiedział, że zdrowie jest jego priorytetem – zaznaczał prof. Banach.

Eksperci podkreślali, że w wielu przypadkach można obecnie zapobiec poważnym schorzeniom osób pokolenia silver.

Osteoporoza: potrzebne szybsze wykrywanie, skuteczniejsze leczenie

Ponad 2 mln osób w Polsce ma osteoporozę, choć jest to choroba, której dziś można zapobiec, a jeśli wystąpi – skutecznie leczyć. Wciąż jest ona jednak uważana za chorobę mało groźną, co nie jest prawdą, gdyż złamanie szyjki kości udowej u 30 proc. pacjentów doprowadza w ciągu roku do zgonu. W Polsce z powodu osteoporozy rocznie umiera pięć razy więcej osób niż w wypadkach komunikacyjnych.

– Czasem dyskutuję kardiologiami, kto ma wyższy wskaźnik umieralności w ciągu roku: czy oni u pacjentów po zawałach serca, czy my u pacjentów po złamaniach kości udowej. W Polsce co roku 10 tys. osób umiera w konsekwencji złamania szyjki kości udowej. Tylko 30 proc. osób po złamaniu szyjki kości udowej odzyskuje pełną sprawność, pozostali wymagają pomocy innych już do końca życia – mówiła dr Maria Rell-Bakalarska, dyrektor naukowy Interdyscyplinarnej Akademii Medycyny Praktycznej.

Zachorowania rosną z wiekiem: osteoporoza dotyczy kilkunastu procent osób po 50. roku życia, 30 proc. po 60. roku życia i aż 50 proc. po 70. roku życia. – Często jest niezauważalna, bo nie boli do momentu złamania; jednak nawet nie każde złamanie kręgu boli. Jedna z moich pacjentek w ciągu roku miała 5 złamanych kręgów, była trzykrotnie hospitalizowana, a w karcie wypisowej nie napisano nawet rozpoznania „osteoporoza” i nie dano odpowiednich zaleceń. Obniżenie wysokości ciała o 4 cm oznacza złamanie kręgu. Marzy mi się żeby w każdym gabinecie POZ była miarka i żeby lekarz sprawdzał, czy pacjentowi nie zmniejszył się wzrost – zaznaczała dr Rell-Bakalarska. Zwracała uwagę, że jedno złamanie, zwłaszcza w tzw. lokalizacjach głównych (szyjki kości udowej, kręgosłupa, miednicy, kości ramiennej, kości przedramienia), jest czynnikiem ryzyka kolejnych złamań.

Pacjenci wysokiego ryzyka złamań to m.in. osoby, u których w ciągu ostatniego roku doszło do złamania w lokalizacji głównej, a w badaniu densytometrycznym mają osteopenię, a także ci, u których w ciągu roku doszło do dwóch złamań, jak również osoby, u których stwierdzono wysokie ryzyko złamań na podstawie specjalnego internetowego kalkulatora ryzyka złamań FRAX).

– Mamy wiedzę, jak należy takich pacjentów leczyć, gorzej jest z dostępem do leków dla tej grupy pacjentów. W osteoporozie są dwie grupy leków: hamujące niszczenie kości (antyresorpcyjne) oraz takie, które budują kości. U pacjentów z wysokim ryzykiem zalecane są również leki kościotwórcze. W tej chwili czekamy na refundację takiego leku, ma już pozytywną ocenę AOTMiT – mówiła dr Rell-Bakalarska.

Nowy lek (przeciwciało monoklonalne romosozumab) łączy komponentę kościotwórczą z antyresorpcyjną; stosuje się go przez rok, następnie dla przedłużenia efektu powinien być stosowany lek antyresorpcyjny.

Skuteczne zapobieganie przewlekłemu bólowi

Dr Magdalena Kocot-Kępska, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, zwracała uwagę na to, że problemem wielu starszych pacjentów jest przewlekły ból, który często trwa latami, a nie zawsze jest możliwość jego opanowania dostępnymi lekami. – Po przechorowaniu półpaśca dochodzi do neuralgii popółpaścowej: to typowy ból neuropatyczny, wynikający z uszkodzenia układu nerwowego, bardzo trudno się leczący. Oznacza często wieloletnie cierpienie. Możemy temu zapobiec: ten przełom dokonuje się na naszych oczach. Szczepienie przeciw półpaścowi jest jedyną metodą profilaktyki bólu popółpaścowego; to unikalna możliwość profilaktyki – mówiła dr Kocot-Kepska

Zaznaczała, że pacjenci często opisują ból neuropatyczny, jakby ktoś przykładał im żelazko do ciała.

– Proszę sobie wyobrazić, że to żelazko nie przestaje parzyć po kilku dniach, tylko parzy przez 10-15 lat! Trudno sobie wyobrazić, jak można tak długo cierpieć. To szczepienie może znacząco zmienić medycynę bólu; jeśli zastosujemy szczepionkę w grupach ryzyka, to liczę na to, że za 10-15 lat nie będziemy mieć pacjentów z neuralgią popółpaścową – mówiła dr Kocot-Kępska.

Zwracała uwagę na to, że leczenie bólu neuropatycznego jest bardzo trudne, mało efektywne, a również kosztowne dla systemu ochrony zdrowia, jak również dla pacjentów i ich rodzin.

– Cieszymy się, że szczepionka jest obecnie w 50 proc. refundowana dla pacjentów powyżej 65. roku życia z chorobami przewlekłymi, ale chcielibyśmy, by była ona szerzej dostępna dla pacjentów, jeśli chodzi o aspekt finansowy dla pacjentów – mówiła.

Szczepionka jest rekomendowana dla wszystkich osób po 50. roku życia oraz dla osób powyżej 18. roku życia, które mają zwiększone ryzyko ciężkiego przebycia półpaśca: to m.in. wszystkie pacjenci leczeni onkologicznie, hematoonkologicznie, reumatologicznie, oczekujący na przeszczep i po przeszczepie, mający infekcję wirusem HIV. – Chcielibyśmy, by szczepionka była dostępna z maksymalnym poziomem finansowania przez państwo, zwłaszcza dla osób powyżej 18. roku życia z chorobami, o których mówiłam, oraz dla wszystkich osób powyżej 65. roku życia – mówiła dr Kocot-Kępska.

Leczenie niedokrwistości przed operacją

– Nawet 1/5 osób pokolenia silver dotyka problem niedokrwistości. Często ujawnia się podstępnie: zmęczeniem, brakiem chęci do życia; ludzie powoli zasiadają w fotelu – zaznaczała prof. Justyna Teliga-Czajkowska z Kliniki Położnictwa i Ginekologii WUM.

Leczenie niedokrwistości jest ważne w każdym przypadku, ponieważ to czynnik ryzyka m.in. częstych infekcji. Jest wręcz niezbędne przed zabiegami operacyjnymi. – Coraz częściej mówimy o prehabilitacji przed planowanym zabiegiem, o wszechstronnym przygotowaniu. Jednym z bardzo ważnych elementów jest leczenie niedokrwistości. W krajach zachodnich bardzo liczy się koszty: niedokrwistość oznacza większe ryzyko przetaczania krwi, znacznie dłuższy powrót do sprawności, dłuższy pobyt w szpitalu, gorsze gojenie się rany. Jeśli zabieg jest planowy, to warto wcześniej sprawdzić, czy pacjent ma niedokrwistość i ją leczyć – mówiła prof. Teliga-Czajkowska.

Zaznaczała, że jeśli do planowanego zabiegu jest dużo czasu, to można stosować doustne preparaty żelaza, zwracając uwagę na to, czy pacjent nie ma objawów niepożądanych (zwłaszcza ze strony układu pokarmowego), jak również, czy przyjmuje preparat żelaza i czy jest to efektywne.

W przypadku wystąpienia objawów niepożądanych, małej efektywności leczenia lub ryzyka, że pacjent nie będzie systematycznie przyjmował preparatów żelaza, a także słabej przyswajalności doustnego preparatu żelaza, jak również konieczności szybszego przeprowadzenia operacji, lepszą formą jest podawanie dożylnego preparatu żelaza.

– Podaje się go raz, a po ok. dwóch tygodniach sprawdza poziom żelaza u pacjenta oraz, ewentualnie, podaje drugą dawkę. To bardzo efektywne przygotowanie do operacji – mówiła prof. Teliga-Czajkowska, przypominając, że powodzenie zabiegu chirurgicznego zależy nie tylko od chirurga, ale też w dużej mierze od pacjenta. – Im lepiej będzie on przygotowany, tym większa szansa na to, że nie będzie konieczne przetoczenie krwi po zabiegu, a okres pooperacyjny powrotu do zdrowia będzie krótszy – zaznaczyła.

Dializoterapia: rzadziej w szpitalu, częściej w domu

Problemem systemowym polskiego systemu ochrony zdrowia jest zbyt duża liczba niepotrzebnych hospitalizacji. Przeniesienie części leczenia do AOS, POZ czy leczenia domowego znacznie usprawniłoby system, obniżyło koszty funkcjonowania ochrony zdrowia, byłoby też znacznie wygodniejsze dla pacjentów, którzy – jeśli to nie jest konieczne – nie przyjeżdżaliby do szpitala. Konieczność przeniesienia procedur do leczenia bliżej pacjenta, czy wręcz do domu pacjenta, jest podkreślana w wielu dziedzinach. Jedną z nich jest dializoterapia.

W Polsce jest dializowanych ok. 20 tys. pacjentów z niewydolnością nerek; jednak aż 96 proc. z nich ma dializy w szpitalu (hemodializa), a tylko proc. w domu (dializa otrzewnowa). W innych krajach w domu jest leczonych ok. 20 proc. pacjentów dializowanych.

Na efektywność terapii domowych zwracała uwagę dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. – W Polsce mamy jeden z najwyższych wskaźników hospitalizacji, których moglibyśmy uniknąć, jesteśmy zorientowani na leczenie w szpitalu, tymczasem zrównoważone systemy ochrony zdrowia, na których chcemy się wzorować, są nastawione na promowanie zdrowia, na wczesne leczenie, by uniknąć hospitalizacji. Tam, gdzie technologie nam na to pozwalają, musimy przenosić opiekę także do domu: jak to jest m.in. w przypadku dializ – mówiła dr Gałązka-Sobotka. Zwracała uwagę, że np. w USA przy planowaniu leczenia bierze się pod uwagę fakt, w jakiej sytuacji rodzinnej jest pacjent.

– Każda procedura realizowana w trybie hospitalizacji kosztuje znacząco więcej niż alternatywny sposób postępowania realizowany ambulatoryjnie lub w trybie jednodniowym, szczególnie, gdy nie ma uzasadnienia, by pacjenta kłaść na szpitale łóżko. Przykładem są świadczenia w nefrologii (np. dializoterapia), czy opieka nad pacjentami wymagającymi leczenia w programach lekowych, które mogą być realizowane także w leczeniu domowym, chociażby przy udziale przeszkolonej pielęgniarki – zaznaczała dr Gałązka-Sobotka.

Sukcesy w okulistyce

To, że w ochronie zdrowia można skutecznie wprowadzać zmiany organizacyjne, pokazuje przykład okulistyki, w której m.in. udało się w ostatnich latach zlikwidować kolejki do operacji zaćmy. Dużym sukcesem jest również program leczenia chorób siatkówki: AMD (zwyrodnienia plamki) oraz DME (cukrzycowego obrzęku plamki), w którym jest dziś leczonych ponad 50 tys. pacjentów. – Zmiany w okulistyce stanowiły rewolucję; program leczenia chorób siatkówki to dziś największy program lekowy w NFZ, a też przykład, jak można bardzo efektywnie wydawać pieniądze. Zależy nam na tym, by jak najwcześniej włączać pacjentów do programu lekowego – mówił prof. Sławomir Teper z Oddziału Klinicznego Okulistyki Śląskiego UM.

Obecnie w ramach programu lekowego od tego roku jest możliwe stosowanie pierwszego leku długodziałającego, dzięki czemu pacjenci mogą rzadziej przychodzić do szpitala na iniekcje doszkistkowe. Z jednej strony zmniejsza to ryzyko powikłań, a z drugiej – więcej pacjentów może być objętych programem.

– Bardzo nam zależy ba tym, żeby jak najwięcej pacjentów przychodziło do nas na wczesnym etapie choroby. Pacjent, który traci wzrok, ma ogromne pogorszenie jakości życia. Walczymy, by ta jakość była lepsza, dlatego istotne jest, by pacjenci jak najszybciej trafiali do okulisty i byli leczeni. Gdy pacjent ma już nieodwracalne zmiany na dnie oka, konieczne jest wykonanie witrektomii, to dla mnie zawsze porażka. Jeśli zostanie wcześnie zdiagnozowany i trafi do programu leczenia, ma duże szanse, by zachować widzenie – mówił prof. Teper. Zaznaczył, że obecnie możliwości leczenia w Polsce są bardzo dobre, takie jak w krajach Europy Zachodniej czy USA. – Mamy najnowocześniejsze leczenie, które wydłuża czas między iniekcjami, dając więcej komfortu zarówno pacjentowi jak jego rodzinie – mówił. Przekonywał, że bardzo ważne byłoby wprowadzenie takich zmian organizacyjnych, by dobieraniem okularów i wstępnym badaniem okulistycznym zajmowali się optometryści; warto też wspomagać się systemami sztucznej inteligencji, by pacjenci zagrożeni chorobami siatkówki wcześniej trafiali do okulisty.

– Chcemy uniknąć sytuacji, że pacjent przychodzi do okulisty, by dobrać okulary; powinni to robić optometryści, a okuliści powinni zajmować się diagnozowaniem trudnych przypadków i leczeniem – mówił prof. Teper.

Ministerstwo inwestuje w nowe technologie

Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia podkreślił, że potrzeby pokolenia silver są dostrzegane w Ministerstwie Zdrowia. Odnosząc się do polityki lekowej i prac departamentu polityki lekowej, zwrócił uwagę, że inwestycje lekowe są widoczne w każdym obszarze chorób przewlekłych, które w dużej mierze dotykają pacjentów starszych.

– To nie tylko lista leków 65 plus, ale też lista nowych technologii lekowych, których jest coraz więcej; w ostatnich latach udało się sporo zainwestować m.in. w diabetologii, kardiologii, neurologii, psychiatrii, onkologii: w ubiegłym roku weszło do refundacji 145 nowych technologii lekowych, a w tym roku już ok 50., w tym 33 na ostatniej liście. Inwestujemy w nowe technologie – podkreślał wicedyrektor Oczkowski.

Odnosząc się do tematów podnoszonych w trakcie debaty, zwrócił uwagę na to, że po to, by rozpocząć proces refundacyjny, konieczne jest zgłoszenie wniosku przez podmiot odpowiedzialny. Zaznaczył, że w przypadku szczepionki przeciw półpaścowi pierwszy wniosek podmiotu odpowiedzialnego dotyczył osób po 65. roku życia, a rozszerzenie wskazań wymaga nowego wniosku i nowych rozmów z producentem. W przypadku osteoporozy podkreślił, że szereg leków już znajduje się w refundacji, a kolejny obecnie jest w procesie refundacyjnym. Zaznaczył też, że Ministerstwo Zdrowia stara się propagować trend mający na celu przeniesienie możliwości leczenia ze szpitali do AOS, a także bliżej domu pacjenta; tam gdzie jest to możliwe i medycznie uzasadnione, prowadzone są w tym kierunku prace.

Idźmy śladem okulistów

Podczas debaty eksperci podkreślali, że w ostatnim czasie bardzo wiele zmieniło się, jeśli chodzi o dostęp do nowych leków, wciąż pozostaje jednak wiele wyzwań. Problemem jest też czas, jaki mija od podjęcia decyzji o objęciu leku refundacją do faktycznego udostepnienia go pacjentowi.

– Przede wszystkim nasza polityka powinna być bardziej proaktywna. Przykład: jeśli wiemy, że jest bardzo dobra szczepionka przeciw półpaścowi i chcemy w nią zainwestować, to nie czekajmy na firmę farmaceutyczną, tylko starajmy się wprowadzić szczepionkę, by zmniejszyć ryzyko powikłań. To samo dotyczy osteoporozy czy leczenia niedokrwistości. Popatrzmy na okulistów: udało im się wprowadzić system, monitorują go i poprawiają. Idźmy tym tropem, wtedy częściej będziemy mówić o polskich przykładach sukcesów także w reumatologii, leczeniu bólu czy kardiologii – mówił prof. Banach.

W panelu: Wprost o chorobach społecznych, chorobach pokolenia „silver” i kadrach w medycynie udział wzięli: Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia; prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego; dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego; dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska, Zakład Badania i Leczenia Bólu Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu; dr n. med. Maria Rell-Bakalarska, dyrektor naukowy Interdyscyplinarnej Akademii Medycyny Praktycznej, Centrum Reumatologii i Osteoporozy Rheuma Medicus; prof. Justyna Teliga-Czajkowska, II Katedra i Klinika Położnictwa i Ginekologii, Zakład Dydaktyki Ginekologiczno-Położniczej Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM; prof. Sławomir Teper, Oddział Kliniczny Okulistyki Śląskiego UM.

Edycje Wizjonerzy Zdrowia

Statuetki „Wizjonerzy Zdrowia”

Zdrowie Wprost